Facebook YouTube
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-0/29214501_1852402368391027_1458204408457199616_o.png?oh=b1115d0aabb249e48f7cf5331c63815e&oe=5B3E279E
« wróć do Artykuły
  • 23-05-2014

    Dziecionieroby i dziecioroby

    Czy w Polsce obowiązuje jakiś państwowy czy prawny nakaz płodzenia dzieci? Jeśli nie, to, dlaczego co chwilę słyszę płacze o tym, jak to ciężko jest tym, co posiadają dzieci? Dlatego ciągle ktoś wytyka mi nie posiadanie potomstwa?

    Ja rozumiem polityków i urzędników, którym zależy na powiększaniu armii płatników podatków. Ja wiem, że decydentom zawsze będzie zależeć na tych, co z posiadania potomstwa stworzyli heroiczny zawód.  Bo zadowolony podatnik wychowa nowych zadowolonych z systemu potulnych podatników. Klika mamuś i tatusiów zawsze będzie uprzywilejowana, bo taki jest sens istnienia państwa. Ale jedno mnie wnerwia. Dlaczego do ciężkiej cholery, co jakiś czas znajduje się jakiś polityk czy inny nawiedzony działacz, który na siłę wciska mi dziecko w brzuch?

    Dobrze, nie mnie.  Bo ja nie mogę mieć dzieci, to znaczy nie mogę ich urodzić, ale piewcy dziecioróbstwa, co rusz naciskają mnie, abym wycisnął ze swych lędźwi soki i konieczne, na chwałę Polski i narodu, zapłodnił moją partnerkę.

    - Mam dość budowania wrażenia, że państwo i społeczeństwo robi łaskę wielodzietnym, przyznając im jakieś "udogodnienia". Mam dość, bo wcale tak nie jest. Wielodzietność i wielodzietni zwyczajnie się państwu opłacają, a nasza inwestycja w jego rozwój jest absolutnie fundamentalna. To nasze dzieci bowiem (określane niekiedy potomstwem "dzieciorobów") będą pracować na emerytury dla "dziecionierobów", dla rozmaitej maści "podwójnych singli", konkubentów czy nawet niekiedy małżonków, którzy z własnej woli (bo o nich mowa, a nie o tych, którzy dotknięci są głębokim cierpieniem bezdzietności) nie chcą mieć i nie mają dzieci. One będą się opiekować staruszkami, którzy po życiu pełnym uciech, trafią do domów starców, bo nie będzie nikogo, kto będzie się nimi chciał i mógł zajmować. One wreszcie utrzymywać będą na swoich wątłych (bo jest ich bardzo mało) barkach odwróconą piramidę demograficzną, która jest skutkiem tego, że wygodni i konsumistycznie nastawieni libertyni nie chcą mieć dzieci – napisał Tomasz P. Terlikowski na portalu fronda.pl, proponując, by państwo podniosło podatki dla bezdzietnych par.

    Otóż panie Terlikowski, jako ten, który nie chce mieć dzieci zwracam panu uwagę na fakt, że posiada Pan dzieci na własną odpowiedzialność. Nikt pana nie zmuszał. Jeśli nie chciał pan, aby „one” musiały się „opiekować staruszkami, którzy po życiu pełnym uciech, trafią do domów starców”. To zwyczajnie, było bachorów nie robić. Ja nie chce mnie dzieci, nie dlatego, że jestem wygodny i „konsumistycznie” nastawiony. Nie chce powoływać na ten świat nowego życia z odpowiedzialności.  Rozglądał się pan dookoła ostatnio? Nie widzi pan dokąd ten świat zmierza? Sam pan wielokrotnie narzekał na zepsucie tego świata. Czy sprowadzanie dzieci na ten łez padół jest odpowiedzialne?

    Czy naprawdę mam, za pana namową, spłodzić niewolnika czy kolejnego nadzorcę w tym wiecznym wyścigu szczurów? (z całym szacunkiem do szczurów). Mam spłodzić dzieciaka, który – wedle pana słów – „utrzymywać będą na swoich wątłych (bo jest ich bardzo mało) barkach odwróconą piramidę demograficzną”? Ja zwyczajnie tego nie chce. Bo czuje się odpowiedzialny za nowe życie.  Pana pomysły to nic innego, jak powrót do tradycji. W Polsce, w okresie po 1945 roku, obowiązywał podatek (a właściwie podwyższona kwota podatku dochodowego) potocznie nazywana „bykowym”. Płaciły go osoby bezdzietne, nieżonate i niezamężne powyżej 21 roku życia (od 1 stycznia 1946 do 29 listopada 1956), a później powyżej 25 roku życia (do 1 stycznia 1973). Pewnie chciałby pan, aby państwo i społeczeństwo nałożyło takie ponownie "udogodnienia" na bezdzietnych? Cóż, mogę to zrozumieć.  Takie widać wychowanie. Takie PRL-owskie tradycje. 

    - Moja wizja przyszłości jest tak precyzyjna, że gdybym miał dzieci, udusiłbym je natychmiast – napisał kiedyś Emil Cioran. Ja nie jestem tak radykalny. Nie ma potrzeby od razu dusić.  Po prostu, mam podobnie taką precyzyjną wizje przyszłości, że za nic nie chce i nie chciałbym mieć dzieci. 

    pavvel
« wróć do Artykuły

Pogoda

Newsletter

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz porcję najświeższych informacji

Nasi partnerzy